Rodzice janka meli

rodzice janka meli/Słynny kaleki podróżnik i dwukrotny zdobywca bieguna Jan Mela (obecnie 28 lat) wyznał, że jego relacje z rodzicami są napięte.

W jego gospodarstwie domowym było wiele dysfunkcji i nadużywania substancji. Po katastrofie, która dotknęła jego rodzinę latem 1997 roku, wszystko się zmieniło.

Zginął wówczas młodszy brat Janka, Piotru (wtedy miał około 7 lat). Urszula Mela, matka podróżnika, pisała o śmierci syna w pamiętniku, który Bóg dał mi kopa.

To nie tak, że kiedykolwiek mieliśmy na zdjęciu Boga. Matka pochodzi z ateistycznych przodków. W weekendy tata jeździł do Warszawy na wymianę monitorów, które kupił w Niemczech.

Rodzice janka meli
Rodzice janka meli

W niedziele zamiast jak zwykle chodzić do kościoła, jest leczony. Jan Mela zauważył kiedyś: „Nigdy nie wyobrażałem sobie, że Bóg może przyjść do takiej rodziny”.

Jego lewa noga i prawe przedramię zostały odcięte, gdy został porażony prądem w 2002 roku. Mel miał myśli samobójcze po wypadku. Na lepsze wypracował nowy punkt widzenia.

Samobójstwo, jak zauważyłem, jest ostatecznym aktem egoizmu i samozaparcia. Postanowiłem, że muszę dalej żyć, żeby oni nie musieli. Mela powiedziała:

„Gdyby moja matka straciła dom w pożarze z powodu pechowego wypadku jednego syna, a drugi stracił rękę i nogę, a potem popełniłby samobójstwo, ta rodzina już by nie istniała”.

Matka podróżnika opowiedziała o tragedii, która zabrała życie jej synowi Piotrowi w książce pt. „Bóg dał mi impuls”.

Zobacz także:

Dramatyczny występ Janka Meli. Nie ma nic wspólnego z kobietami lub pracą

Rozrywka Janka Meli. Brak zainteresowania kobietami i pracą

Mela, o swoich doświadczeniach z Tańcem z Gwiazdami: Zachęcili mnie do przyłączenia się, ponieważ przeżywali ciężkie chwile.

Mela o swoich doświadczeniach z „Dancing with the Stars”: „Zachęcili mnie do przyłączenia się, ponieważ byli w złym czasie”.

Piotr tragicznie stracił życie przez utonięcie. Choć był młody, miał tylko siedem lat. Okoliczności jego samobójstwa przez utonięcie były niemal komiczne.

Cała nasza rodzina, łącznie z czwórką małych dzieci, była nad jeziorem. Plaża tętniła życiem. (…) Unoszący się nieruchomo na łóżku, dwa metry od Jaśka, płynął Piotru.

Urszula Mela powiedziała, że ​​ona i Jasiek sprzątali dziewczynki, kiedy zorientowali się, że Piotr zniknął.

Po katastrofie powiedziała Janowi coś, czego zawsze będzie żałować. – W tym momencie wykrzyczałem najgorszą rzecz, jaką kiedykolwiek powiedziałem: “Powinieneś był krzyczeć!” do Jaśka.

Urszula długo leczyła się po śmierci syna. „Byłem całkowicie zdrowy po dwóch latach”. Nie byłam pewna, co się dzieje z moimi innymi krewnymi.

Wszyscy wykopaliśmy własne dziury w bólu. Przeżycie tragedii jako członka zżytej rodziny jest bardzo trudne. (…) Nie wiem, jak ludzie bez religii radzą sobie z takimi tragediami jak utrata dziecka.

Powoli odradzało się moje zaufanie do Boga. Ona zauważyła: „On uratował mnie z głębi rozpaczy”.

Rodzice janka meli
Rodzice janka meli

W zeszłym tygodniu, podczas XXVII Międzynarodowego Spotkania Młodzieży Salezjańskiej w Dbowcu k. Jasia, znany wędrowiec, zdobywca dwóch biegunów Jan Mel wraz z rodzicami Urszulą i Bogdanem prezentowali ideę, że każde nieprzyjemne życiowe wydarzenie ma wartość i może być zachętą zmienić życie na lepsze. Wysłuchało ich ponad 2600 młodych ludzi z całej Polski, Czech i Słowacji.

Jasiek Mela, wówczas 13-latek i mieszkający latem 2002 roku w Malborku, szukał schronienia przed deszczem w słabo zabezpieczonej stacji transformatorowej.

Całe jego ciało było naelektryzowane prądem o napięciu 15 000 woltów. Zaskakująco przeżył po utracie lewej nogi i prawego przedramienia.

W 2004 roku podróżował na biegun północny i południowy wraz ze znanym polarnikiem Markiem Kamiskim.

Jego występem poruszyło wiele osób w podobnej sytuacji, które pokazały, że bycie niepełnosprawnym nie musi oznaczać izolacji od społeczeństwa.

TO MOŻE ZAINTERESOWAĆ CIEBIE

Tadeusz Pietrasz, rozpoznawalna twarz w rzeszowskiej branży handlowej

Tadeusz Pietrasz, jeden z najbardziej znanych rzeszowskich biznesmenów

Jak w Julianie Przybo. Ktoś, kto pisze wiersze w górach Gwonicy

Jana Przybo. Poeta z okolic Gwonicy

Kasia Twardzik, która jest w zgodzie ze swoim zdrowiem fizycznym i psychicznym

Kasia Twardzik jest wzorem zdrowia psychicznego i fizycznego.

Nie była to jednak największa tragedia, jaką musieli przeżyć Melowie. Wadliwa “farelka” spowodowała, że ​​ich dom spłonął w środku zimy w 1997 roku. Półtora roku później zginął młodszy brat Jaeka, siedmioletni Piotr.

Czy faceta można uznać za odnoszącego sukcesy, gdy brakuje mu wyrostka lub dwóch?

Jak to ujął zwycięzca Polaków: „Kiedyś dziennikarz zapytał mnie: Panie Janie, jak to jest być człowiekiem sukcesu?” Prawda jest taka, że ​​nie mam pojęcia i nie mam na to pytanie odpowiedzieć.

Czy to było możliwe dla faceta, którego dom spłonął, którego brat zginął na jego oczach, który stracił rękę i nogę w wypadku i który spędził wiele dni na przesłuchiwaniu poi?

nt tego wszystkiego, aby skończyć jako człowiek sukcesu?

Ale Jasiek Mela mówi, że czasem trzeba przejść naprawdę trudne doświadczenie i trzeba dużo stracić, żeby dużo zyskać.

Mogę wam z całą szczerością powiedzieć, że w każdym z tych wydarzeń, które nam się przydarzyły, jest fantastyczne uczucie.

Fakt, że brakuje mi ręki i nogi, a mój brat zmarł, jest częścią większego planu i teraz mogę to z całą pewnością powiedzieć.

Bóg nie szuka na nas zemsty, zadając nam to, co wydaje się być najokrutniejszą, największą niesprawiedliwością.

Pomimo pozornej absurdalności sytuacji, kryje się za tym logika. Gdy dorastamy i uczymy się z każdego nowego doświadczenia, jako całość stajemy się bardziej odporni.

Dzięki temu, że zmuszono mnie do odnalezienia sił, zastanowienia się nad celem mojego istnienia i wzięcia odpowiedzialności za własne dobro, dziś jestem o wiele bardziej wytrzymała niż przed wypadkiem.

Jan Mela, człowiek, który mimo kaleki eksplorował oba bieguny, nie miał łatwej egzystencji. Jego dom był jaskinią narkotyków i alkoholu. Janek powiedział też, że miał napięte kontakty z rodzicami.

Losy rodziny zmieniły się po tragicznym wydarzeniu, które miało miejsce latem 1997 roku. Utopił się wówczas jego młodszy brat Piotr, zaledwie siedmioletni.

Urszula Mela bardzo długo walczyła o pogodzenie się ze śmiercią syna. Kiedy w końcu odniosła sukces, napotkała więcej problemów.

Jej dom spłonął w pożarze, a kilka lat później Janek został porażony prądem, tracąc lewe podudzie i prawe przedramię.

Właśnie napisała książkę zatytułowaną „Bóg mnie kopnął”, w której opisuje, jak przezwyciężyła katastrofy, które spadły na jej rodz

https://www.youtube.com/watch?v=qwlr2UQ-wtQ

Add a Comment

Your email address will not be published.